Skype Me™! | XMPP: Dostępność na GTalk Status w sieci Jabber/XMPP „...na zawsze pozostaniesz w naszych sercach...”
Maxthon Browser
Zaloguj się

2011-01-06 Wpis 383 - Powrót Do Przyszłości (Maraton)

Level: 0 | Time: 23:20:05 | Date: 06 stycznia, 2011
Multikino w kilkunastu największych miastach zabrało widzów w wycieczkę do przeszłości.

5 stycznia 2011 roku o godzinie 22 w salach kinowych w 9 największych miastach (13 kinach) w Polsce rozpoczął się Multikinowy maraton trylogi Roberta Zemeckisa „Powrót do Przyszłości”. Trochę spóźniony ale gratka dla miłośników kina S-F – ogromna.

Ponieważ w zeszłym roku Powrót do Przyszłości obchodził swoje 25 urodziny na całym świecie, głównie w Stanach Zjednoczonych hucznie świętowano ćwierćwiecze jednego z najznakomitszych filmów historii kina science fiction (np. na 2010 Scream Awards gdzie wystąpili Michael J. Fox i Christopher Lloyd, patrz wideo poniżej).

We wrocławskim multikinie zaczęło się niestety od typowego dla Multikina opóźnienia. O 22:11 na ekranie pojawił się krótkometrażowy film rolkowy "There You Go". O 8 osobach, które pojechały na Hel, żeby się bawić „trochę inaczej”. Jeżdząc na łyżworolkach – dodajmy – mało spektakularnie. Po 12 minutach amatorskiego filmiku, w którym jak się okazało i tak chodziło tylko o reklamę sprzedawanych T-shirt’ów, rozpoczął się pierwszy film. Dobrze, że nie było „typowych” reklam, chociaż niesmak po marnych łyżworolkowcach ekipy „popacid” i tak pozostał.



Szkoda, że zamiast długaśnej reklamy nie dali jednego odcinka sierialu animowanego Powrót do Przyszłości. Myślę, że ta bajka nie była tylko moją ulubioną bajką dzieciństwa – dla fanów byłoby to po prostu urocze.

Pierwsze sceny znane - chyba całej publiczności – na pamięć. Oto rozgardiasz w ‘laboratorium’ doktora Emmeta Browna. Do środka wchodzi Marty McFly i za chwilę odlatuje przez uderzenie dźwięku z gigantycznego głośnika w którym nastąpiło przeciążenie. Sala się śmieje. A to dopiero początek.

Przez cały pierwszy film zastanawiałem się jak to możliwe, żeby podczas seansu filmu, który oglądnęło się w życiu kilkanaście razy (prawdziwi fani pewnie mogą powiedzieć, że kilkadziesiąt) nadal bawi. Zakładając, że każdy widz doskonale pamiętał co za chwilę wydarzy się na ekranie, wszyscy zachowywali się, jakgdyby oglądali ten film pierwszy raz. No… może drugi. Już dla samego śmiania się z całą widownią warto pójść na maraton takiego klasyka. Pierwszy film jak najbardziej pozytywny.

Niestety po szczęśliwym happy endzie części pierwszej nastąpić musiało planowane kilkanaście minut przerwy na wyrównanie poziomu płynów ustrojowych oraz pójście po kolejne kilogramy pop-cornu. Nuda. Po co te przerwy? Na szczęście po kilku chwilach na ekranie zaczęły lecieć krótkie filmiki „Behind the scenes” o tym jak kręcono część drugą. Interesujące, chociaż i tak wszyscy nie mogli się doczekać już drugiej części w której Dr. Emmet i Marty odwiedzają przyszłość.

Szkoda, że nie puszczono wyciętych scen lub alternatywnych zakończeń. Na pewno byłyby ciekawe jesli ktoś ich wcześniej nie widział. Przykładowo sceny: [ 1 ] [ 2 ] [ 3 ] w filmie się nie znalazły. Dobrze, że się nie znalazły, ale nudną przerwę mogłyby zapełnić.

Prawdopodobnie ze względu na późną porę (1 w nocy) druga część tak śmieszna już nie była lecz chyba nikt jeszcze nie zasypiał. Powrót do Przyszłości jest filmem na tyle ciekawym i trzymającym w napięciu, że chyba tylko mroczne klimaty „alternatywnego roku 1985” mogły kogoś znużyć. Nie ma co streszczać fabuły którą każdy zna. Film wspaniały. Po nim – mniej wspaniała, niemalże zabójczo nudna przerwa i znowu „Behind the scenes”. Tym razem o części trzeciej o Dzikim Zachodzie.

I z trzecią częścia było już niestety gorzej. Widownia się nie posypała – został prawie ten sam skład… wyszli tylko nieliczni. Jednak pogrom był. Duża część osób po prostu usnęła. Może Dziki Zachód po prostu nie jest czymś, co fani sf lubią najbardziej. Przyznam, że i mnie się przysneło. Koniec seansu części trzeciej nastąpił wpół do 5 rano. Upodlił go niestety fakt mrozu i, ze względu na Święto Trzech Króli, jeżdzących jak w niedzielę tramwajów i autobusów.

Każdy chyba jednak się zgodzi, że wrażenia były niesamowite. Oglądany w telewizorze Powrót do Przyszłości był rewelacyjny. Jeśli ktoś miał nieszczęście oglądać go na komputerze PC czy malutkim laptopie – szczerze współczuję. Jednak ani laptop ani nawet duży telewizor nie dorównają nigdy Sali kinowej. Efekty filmu z 1985 roku są na wielkim ekranie piorunujące nawet w 2011. Sam zdziwiłem się ile nowych szczegółów, detali (a także niestety błędów filmowców) zauważyłem.
Po tylu razach, aż dziwne, że nie zwróciłem uwagi na napis „Address of Success" zamieniony na „Address of suckers” na murze dzielnicy Hilldale w alternatywnym roku 1985, na tak masowe Kaczka raz jest a raz nie ma reklamy NIKE przewalających się po całym filmie, na zmieniających położenia w różnych ujęciach aktorów stojących w tle czy kaczkę, która pojawiała się i znikała podczas strzelaniny Bifforda Tanena i Martiego w trzeciej części (kliknij obrazek po lewej) i na wiele innych elementów, które tym razem aż rzucały się w oczy!

Ekran telewizora, jeśli nie ma naprawdę solidnych wymiarów, to zło i nie powinno się na nim oglądać dobrych filmów! (Dla chętnych poczytać o niektórych błędach jak przedmioty które w 1955 roku jeszcze nie istnaiły a pojawiły się w filmie lub błędach logicznych odnośnie podróży różnymi alternatywnymi liniami czasu link mooviegoofs)

Nie można się też przyczepić do jakości filmów, która miała być ulepszona cyfrowo. Była. Obraz i dźwięk były genialne! Po całym spektaklu, aż ciężko było uwierzyć, że tak dobre filmy w tak dobrej jakości powstały w 1985, 1989 i 1990 roku.

Jestem naprawde zadowolony, że wziąłem udział w maratonie trylogii Powrotu Do Przyszłości. Czekam niecierpliwie na maraton trylogii Matrix’a. Mam nadzieję, że Multikino pokusi się o zaspokojenie fanów nie tylko samego s-f ale także cyberpunku.

In: my_favourites, Wrocław, życie_akademickie | Dodaj komentarz

2010-04-23,25 Wpis 324 - Mikulowice 2010

Level: 1 | Time: 20:18:52 | Date: 25 kwietnia, 2010

Google Images: Hubble Space Telescope's 20th Anniversary

Po pierwsze wyprawa do Głuchołaz i Czech, spowodowała, że ominęło mnie PRZEPIĘKNE Doodle z okazji 20 lecia wyniesienia na orbitę teleskopu Hubble'a

In: geolokalizacja, Google, zwiedzanie, życie_akademickie | Dodaj komentarz

2009-06-07 Wpis 227 - Europejskie Danie Chińskie

Level: 0 | Time: 17:22:11 | Date: 07 czerwca, 2009
Z okazji wyborów do Europarlamentu, po odwiedzeniu lokali wyborczych, proponuję naukę przygotownia chińszczyzny...Bardzo dobrej zresztą , łatwą w przygotowaniu oraz ... taką na studencką kieszeń ;)
Do dania chińskiego potrzebujemy ja najbardziej europejskich składników... Ale o tym w przepisie...

Najpierw przygotowujemy...marynatę z mięskiem, bo musi odczekać przynajmniej z pół godziny, żeby nasiąknąć sobie przyprawkami. Mięsko – 2 schabiki wieprzowe (albo wołowe) – kroimi na cienkie paseczki… nie za długie ani nie za krótkie… Jedną, całą paprykę rozkrajamy i również dzielimy na paski. W małe kosteczki kroimy imbir (kawałek! Żeby nie dawać całego tylko!!) oraz jeden ząbek czosnku. Do tego dodajemy 2 łyżki oliwy z oliwek (o tym zapomnieliśmy;), 2 łyżki wody, 2 łyżeczki pasty curry, 2 łyżki sosu sojowego, sok z jakiegoś cytrusa (z racji tego, że akurat pod ręką nie było cytryny użyliśmy grejpfruta. Hm… grejpfrut w daniu chińskim? :D).

Wymieszać, zamknąć, wstrząsnąć… odczekać pół godziny.
Kilkanaście minut później, przygotować ryż…hm, my wzięliśmy dwie i pół szklanki z racji tego, że miały być dwie, solidne porcje… Wyszło troche za dużo. Więc zapamiętać: nie dawać więcej, niż szklankę/osobę.
Wzór na ryż:

Wzór na ryż

Ryż, obowiązkowo – gotować ma się pod przykrywką, której NIE ZDEJMUJEMY nawet po zdjęciu ryżu z gazu! Zdejmujemy więc go, niech sobie odpocznie… A tymczasem bierzemy patelnię. Na patelnię wlewamy 2 (a jak!) łyżki oleju. Otwieramy pojemnik z mięsem i wszystkimi bajerami. Zgrabnie przerzucamy wszystko na patelnię. Do tego dodajemy namoczone wodą grzyby mun (Mun Mushrooms). Mieszamy mięso i smażymy wszystko, dopóki nie nabierze ono białego koloru. Gdy tak się stanie, dodajemy groszek z kukurydzą. Mieszamy jeszcze przez chwilę…

Zdejmujemy patelnię z gazu, gaz wyłączamy. Zdejmujemy przykrywkę garnka z ryżem, ryż rozdzielamy na talerze.. mniej więcej po równo… albo i nie ;) Z patelni, również po równo gotowe mięsko rozdzielamy na talerze (z ryżem, albo i nie).
Nie bierzemy pałeczek w rękę, bo jeszcze musimy umyć patelnię, pojemnik w którym marynowało się mięsko i garnek po ryżu! No bez przesady, nie jesteśmy brudasami! ;)
Po skończonym zmywaniu możemy już zasiąść do stołu. O.. mięsko i ryż nie są już takie gorące, więc nie poparzymy sobie dzióbka! ;)

頂きます

In: życie_akademickie | 1 komentarz

2009-05-13 Wpis 207 - P.I.W.O. 3, PWr

Level: 0 | Time: 04:36:43 | Date: 13 maja, 2009
Juwenalia rozpoczęły się oficjalnie w poniedziałek, ale na prawdziwą inaugurację przyszło czekać do wtorku, do godziny 22. Oto, projekt P.I.W.O. 3 ;-) na akademikach Politechniki Wrocławskiej.... Filmiki wkrótce ;-)

4 kolory, prawie 1000 żarówek, 10 pięter...
Efekt - oszałamiający! ;D
Cóż ciekawego można było zobaczyć? Wyznania miłosne, sceny z filmów i seriali (Star Trek, Drużyna A, Piesek Leszek, Kapitan Bomba, Titanic, Czterej Pancerni, Pszczółka Maja), pomysłowe "klipy" do piosenek ("Szczotka, Pasta, Kubek, ciepła woda... :D" czy też hit Michaela Jacksona z nim samym w roli głównej ;) ... ohh.. wiele by oowiadać!

I tak słowa tego nie wyrażą ;)

In: studia, życie_akademickie | 10 komentarzy

2009-05-02 Wpis 202 - Just a walk...

Level: 0 | Time: 17:09:54 | Date: 02 maja, 2009
Nie ma to jak majówkowy, spokojny spacer po parku. Usiąść nad rzeką, poczytać sobie kupioną wczoraj książkę o historii Wrocławia... poleżeć na trawce i przez chwilę zapomnieć o wszystkim... Drzewa, kwiaty... wszystko pięknie rozkwitło, wszystko pięknie pachnie...

Na co drugiej ławce siedzą sobie zakochani... jak pięknie ;)

Leżąc nad rzeką usłyszałem jak mama tłumaczyła córeczce: "Gwiazdeczko, ludzie chodzą do parku, żeby odpocząć i pooddychać świeżym powietrzem, bo tutaj nie jeżdzą samochody. I jak jest ładna pogoda, to przyjemnie jest przyjść tutaj zamiast siedzieć w domu".
Mała uważka: chyba oprócz małych dzieci powinno się to tłumaczyć też niektórym studentom politechnik... :-)

In: my_thinking, życie_akademickie | 2 komentarze

RSS

Miniblog

?| Google "on fly" search

Inspirujące, ale na ile przydatne?

Źródło: neowin.net

?| Hide And Seek


Imogen Heap - Hide & Seek

?| Firefox Tab Candy

O Firefoxie - wyjątkowo -
nie negatywnie:

?| Karma...

...is a word. Like "love". A way of saying "what I am here to do."


wakoopa.com
Wakoopa.com - Statystyki używania programów przez konieckropka


Aby zobaczyć kalendarz Zaloguj się

Kategorie

Archiwum

WTF?