Skype Me™! | XMPP: Dostępność na GTalk Status w sieci Jabber/XMPP „...na zawsze pozostaniesz w naszych sercach...”
Maxthon Browser
Zaloguj się

Czarno-biały, biało-czarny

Level: 0 | Time: 19:31:33 | Date: 23 stycznia, 2011

In: img, Miniblog, my_favourites | Dodaj komentarz

2011-01-06 Wpis 383 - Powrót Do Przyszłości (Maraton)

Level: 0 | Time: 23:20:05 | Date: 06 stycznia, 2011
Multikino w kilkunastu największych miastach zabrało widzów w wycieczkę do przeszłości.

5 stycznia 2011 roku o godzinie 22 w salach kinowych w 9 największych miastach (13 kinach) w Polsce rozpoczął się Multikinowy maraton trylogi Roberta Zemeckisa „Powrót do Przyszłości”. Trochę spóźniony ale gratka dla miłośników kina S-F – ogromna.

Ponieważ w zeszłym roku Powrót do Przyszłości obchodził swoje 25 urodziny na całym świecie, głównie w Stanach Zjednoczonych hucznie świętowano ćwierćwiecze jednego z najznakomitszych filmów historii kina science fiction (np. na 2010 Scream Awards gdzie wystąpili Michael J. Fox i Christopher Lloyd, patrz wideo poniżej).

We wrocławskim multikinie zaczęło się niestety od typowego dla Multikina opóźnienia. O 22:11 na ekranie pojawił się krótkometrażowy film rolkowy "There You Go". O 8 osobach, które pojechały na Hel, żeby się bawić „trochę inaczej”. Jeżdząc na łyżworolkach – dodajmy – mało spektakularnie. Po 12 minutach amatorskiego filmiku, w którym jak się okazało i tak chodziło tylko o reklamę sprzedawanych T-shirt’ów, rozpoczął się pierwszy film. Dobrze, że nie było „typowych” reklam, chociaż niesmak po marnych łyżworolkowcach ekipy „popacid” i tak pozostał.



Szkoda, że zamiast długaśnej reklamy nie dali jednego odcinka sierialu animowanego Powrót do Przyszłości. Myślę, że ta bajka nie była tylko moją ulubioną bajką dzieciństwa – dla fanów byłoby to po prostu urocze.

Pierwsze sceny znane - chyba całej publiczności – na pamięć. Oto rozgardiasz w ‘laboratorium’ doktora Emmeta Browna. Do środka wchodzi Marty McFly i za chwilę odlatuje przez uderzenie dźwięku z gigantycznego głośnika w którym nastąpiło przeciążenie. Sala się śmieje. A to dopiero początek.

Przez cały pierwszy film zastanawiałem się jak to możliwe, żeby podczas seansu filmu, który oglądnęło się w życiu kilkanaście razy (prawdziwi fani pewnie mogą powiedzieć, że kilkadziesiąt) nadal bawi. Zakładając, że każdy widz doskonale pamiętał co za chwilę wydarzy się na ekranie, wszyscy zachowywali się, jakgdyby oglądali ten film pierwszy raz. No… może drugi. Już dla samego śmiania się z całą widownią warto pójść na maraton takiego klasyka. Pierwszy film jak najbardziej pozytywny.

Niestety po szczęśliwym happy endzie części pierwszej nastąpić musiało planowane kilkanaście minut przerwy na wyrównanie poziomu płynów ustrojowych oraz pójście po kolejne kilogramy pop-cornu. Nuda. Po co te przerwy? Na szczęście po kilku chwilach na ekranie zaczęły lecieć krótkie filmiki „Behind the scenes” o tym jak kręcono część drugą. Interesujące, chociaż i tak wszyscy nie mogli się doczekać już drugiej części w której Dr. Emmet i Marty odwiedzają przyszłość.

Szkoda, że nie puszczono wyciętych scen lub alternatywnych zakończeń. Na pewno byłyby ciekawe jesli ktoś ich wcześniej nie widział. Przykładowo sceny: [ 1 ] [ 2 ] [ 3 ] w filmie się nie znalazły. Dobrze, że się nie znalazły, ale nudną przerwę mogłyby zapełnić.

Prawdopodobnie ze względu na późną porę (1 w nocy) druga część tak śmieszna już nie była lecz chyba nikt jeszcze nie zasypiał. Powrót do Przyszłości jest filmem na tyle ciekawym i trzymającym w napięciu, że chyba tylko mroczne klimaty „alternatywnego roku 1985” mogły kogoś znużyć. Nie ma co streszczać fabuły którą każdy zna. Film wspaniały. Po nim – mniej wspaniała, niemalże zabójczo nudna przerwa i znowu „Behind the scenes”. Tym razem o części trzeciej o Dzikim Zachodzie.

I z trzecią częścia było już niestety gorzej. Widownia się nie posypała – został prawie ten sam skład… wyszli tylko nieliczni. Jednak pogrom był. Duża część osób po prostu usnęła. Może Dziki Zachód po prostu nie jest czymś, co fani sf lubią najbardziej. Przyznam, że i mnie się przysneło. Koniec seansu części trzeciej nastąpił wpół do 5 rano. Upodlił go niestety fakt mrozu i, ze względu na Święto Trzech Króli, jeżdzących jak w niedzielę tramwajów i autobusów.

Każdy chyba jednak się zgodzi, że wrażenia były niesamowite. Oglądany w telewizorze Powrót do Przyszłości był rewelacyjny. Jeśli ktoś miał nieszczęście oglądać go na komputerze PC czy malutkim laptopie – szczerze współczuję. Jednak ani laptop ani nawet duży telewizor nie dorównają nigdy Sali kinowej. Efekty filmu z 1985 roku są na wielkim ekranie piorunujące nawet w 2011. Sam zdziwiłem się ile nowych szczegółów, detali (a także niestety błędów filmowców) zauważyłem.
Po tylu razach, aż dziwne, że nie zwróciłem uwagi na napis „Address of Success" zamieniony na „Address of suckers” na murze dzielnicy Hilldale w alternatywnym roku 1985, na tak masowe Kaczka raz jest a raz nie ma reklamy NIKE przewalających się po całym filmie, na zmieniających położenia w różnych ujęciach aktorów stojących w tle czy kaczkę, która pojawiała się i znikała podczas strzelaniny Bifforda Tanena i Martiego w trzeciej części (kliknij obrazek po lewej) i na wiele innych elementów, które tym razem aż rzucały się w oczy!

Ekran telewizora, jeśli nie ma naprawdę solidnych wymiarów, to zło i nie powinno się na nim oglądać dobrych filmów! (Dla chętnych poczytać o niektórych błędach jak przedmioty które w 1955 roku jeszcze nie istnaiły a pojawiły się w filmie lub błędach logicznych odnośnie podróży różnymi alternatywnymi liniami czasu link mooviegoofs)

Nie można się też przyczepić do jakości filmów, która miała być ulepszona cyfrowo. Była. Obraz i dźwięk były genialne! Po całym spektaklu, aż ciężko było uwierzyć, że tak dobre filmy w tak dobrej jakości powstały w 1985, 1989 i 1990 roku.

Jestem naprawde zadowolony, że wziąłem udział w maratonie trylogii Powrotu Do Przyszłości. Czekam niecierpliwie na maraton trylogii Matrix’a. Mam nadzieję, że Multikino pokusi się o zaspokojenie fanów nie tylko samego s-f ale także cyberpunku.

In: my_favourites, Wrocław, życie_akademickie | Dodaj komentarz

2010-03-01 Wpis 308 - Google Images: Fryderyk Chopin

Level: 0 | Time: 13:23:49 | Date: 01 marca, 2010

Dzisiaj 1 marca, obchodzimy dwusetną rocznicę urodzin Fryderyka Chopina. Wielkiego polskiego kompozytora z Żelazowej Woli... Jednego z najwybitniejszych pianistów. Polskie Google uhonorowało tę rocznicę umieszczając wyjątkowo piękne Doogle (przynajmniej mi się bardzo podoba):
Google Doodle: Dwusetna Rocznica Urodzin Fryderyka Chopina
Przypomnijmy jednak, że data urodzin Fryderyka Chopina nie jest pewna. Wiadomo, że urodził się w czwartek, ale kwestią sporną zostaje data. Mógł być to (wg rodziny Chopina) 22 luty 1810 roku lub "oficjalna" wersja, która wpisana była w akcie urodzenia: 1 marca 1810 roku.

Przypomina mi się historia...w piątej bądź szóstej klasie podstawówki pisałem na muzykę wypracowanie o Chopinie. Było to chyba moja najlepiej wykonana praca domowa (na pewno włożyłem w nią najwięcej chęci i zapału) uwieńczona dwoma szóstkami od Pani Miruckiej ;) Mniejsza jednak o oceny. Warto było się wgłębić i zaczytać w kilku książkach o życiu naszego wspaniałego kompozytora... wiedza może nie niezbędna, przeciętnemu obywatelowi, ale jakże rozwijająca. I ciekawa!
sigvatr, zauważył, że na angielskiej stronie, z okazji Dnia Świętego Davida, patrona Walii, umieszczono doodle z ładnym widokiem na zamek (Walia słynie z zamków) wraz z ichniejszą flagą, całkiem ładnie wkomponowanym napisem Google: Inne Doodle Google wyświetliło również na stronach: Japonii: Rumunii: Indiach:

In: Anglia, Google, my_favourites | 4 komentarze

Opera, Wesele Figara, Mozart

Level: 0 | Time: 07:55:42 | Date: 06 lutego, 2010
Z czwartkowego wypadu na operę.

Tekst | libretto


Świetna sztuka! Piękna muzyka... i śpiew również. Szczególnie Suzanny.

In: audio, Miniblog, my_favourites, video | Dodaj komentarz

2008-07-13 Wpis 141 - Scottish Bagpipes in Corby

Level: 1 | Time: 23:04:46 | Date: 13 lipca, 2008
Szkockie dudy! Tak, to jest to, co kropki lubią najbardziej! :-)
Już od maleńkiego, zaczytując sie w komiksach ze Sknerusem McKwaczem ekscytowała mnie tradycja szkocka... ahh.. te kratkowane kilty...te brody.. :-) No i przede wszystkim: TE DUDY SZKOCKIE! Ah.. uwielbiam ten dźwięk. Żaden inny instrument nie ma tak przecudownego dźwięku jak szkockie dudy...!
Zawsze marzyłem, żeby usłyszeć je na zywo... aj.. marzyłem żeby nauczyć sie na czymś takim grać!

Dzisiaj o 16 spełniło się! Dzisiaj, 13 lipca, tak jak i rok temu... (rok temu niestety dowiedzialem się o tej imprezei po fakcie ;( ... Usłyszałem prawdziwe szkockie rytmy grane przez prawdziwych szkotów w prawdziwych szkockich kiltach, grających na prawdziwych szkockich dudach! No po prostu oszałamiający dźwięk! OSZAŁAMIAJĄCY! Szczególnie jak wszyscy naraz (ja wiem? ze 150 grajków, jak nie więcej :D) gra na raz idąc ulicą... tuż koło Ciebie...mmmm.. miodzio dla uszu, miodzio! I nawet wsrod nich wylookałem kolesia, którego spotkaliśmy wczoraj pod zamkiem :-) Też na dudach se grał, a co! :-)

Nie no, tego sie nie da opisać, to trzeba zobaczyć... :-) Polecam filmiki obok (bo zdjęcia nie oddadzą za ksztynę tego co tam sie działo, a na filmiku, co prawda beznadziejnej jakości.. jest chociaż dźwięk...i o ten dźwięk chodzi!)


Soniaczek mi wariował dzisiaj... od wczoraj w sumie.. i to nie wiem dlaczego... chodził wolno jak rakieta radzieckiej konstrukcji... Więc rzeź była przy robieniu zdjęć i nagrywaniu filmików, ale coś tam udało mi się uchwycić. Kilka i tak trzeba było wywalić, bo sie źle zapisały, no przefaja!! Oprócz tego zadzwoniłem na pół godziny do Słoneczka, żeby ta fajka też mogła posłuchać tych przecudownych dźwięków! :-)

I potem jeszcze jak na złość padła bateria! Ale jeszcze na końcówce (1%) strzeliłem kilka zdjęć i filmików :-) Nie wiem najgorsze o co mu chodzi. Jak wyciągam MemorySticka, chodzi w miarę porządnie. Wkładam kartę i zaczyna zamulać... Zapisywanie zdjęcia trwa dwie minuty... chore. Dlatego teraz wywaliłem wszystko z karty na lapka i formatuję ją na exFAT (FAT64) :-) (taka możliwość jest tylko pod Vistą SP1 :-)

Ciekawe, czy będzie działał ten system pod Soniaczkiem... :-) Pewnie nie, bo to już 64 bitowy szajt, no ale zobaczymy. O dziwo nie można tak sformatowanej karty uzyć jako ReadyBoost ..hm... głupie, ale ok :-) W sumie to nie wiem, po co ja to formatuje, przeciez na 100% nie bedzie jej czytał :D No ale dobra, skoro już sie formatuje to niech się formatuje... co mi tam...
P.S. Wiedziałem, że nie bedzie działać :D Czyli pod standardowego FAT-cika teraz trzeba ;-)

In: Anglia, Corby, my_favourites | 2 komentarze

RSS

Miniblog

?| Google "on fly" search

Inspirujące, ale na ile przydatne?

Źródło: neowin.net

?| Hide And Seek


Imogen Heap - Hide & Seek

?| Firefox Tab Candy

O Firefoxie - wyjątkowo -
nie negatywnie:

?| Karma...

...is a word. Like "love". A way of saying "what I am here to do."


wakoopa.com
Wakoopa.com - Statystyki używania programów przez konieckropka


Aby zobaczyć kalendarz Zaloguj się

Kategorie

Archiwum

WTF?