...jak pojechałem na gapę Historia pięciozłotówki.
Czy człowiek chce czy nie... zawsze los jest silniejszy od niego.
Plan na dziś: test matryc Ravena organizowany przez Mensę. Wszystko ok, gdyby nie to, że test odbywa się po drugiej stronie Wrocławia. Wsiadam do autobusu (w biegu, bo oczywiście autobus przyjeżdza 2 minuty przed czasem) bez biletu... bo po co go mieć, skoro można kupić u kirowcy. Idę więc grzecznie...nie przeszkadzam.. czekam, aż Pan kierowca zatrzyma się na przystanku i mówię "Poproszę jeden bilet ulgowy"... Pan na to, że On nie ma już biletów... Ja...yyy....tego... trochę mnie zatkało.
Pierwszy raz w zyciu spotykam się z sytuacją, że kierowca nie ma biletów. No więc halo... Mam jechać na gapę?
... no więc pojechałem. Nie powiem, żeby była to najprzyjemniejsza przejażdzka mojego życia, kiedy każdy wchodzący do autobusu Pan, Pani, tudzież starsze dziecko... wydawało mi się wrogiem, który za kilka chwil kaze mi zapłacić bajońską sumę za brak biletu...
ale.. jakoś dojechałem... doszedłem na teścik... hm.. ciekawy... ani prosty ani trudny..
45 zadań... 20 minut czasu, kilka osób w sali... w tym dwóch 10 (?) latków... no i pan prowazący, który swoim zachowaniem wcale nie udowadniał, że ma te ponad 150 IQ. Hm... no ale cóż. Dostaliśmy książki.. po niemiecku (Beispiel 1... Biesipiel 2... Beispiel 3:D ). Zadania na szczęscie nie były ani po niemiecku (uff)... ani po matematycznemu (tym bardziej uff). 45 zadań. Matryce Ravena 6 możliwych odpowiedzi... Nie udało mi się rozwiązać dwóch zadań. doszedłem do 37 i w tym momencie okazalo sie ze zostalo kilkanascie sekund. Poszedlem za radą prowadzącego i szybko zakreslilem w kółka dowolne literki przy pytaniach 38-45...i zobaczymy! :]
Droga powrotna
Wracam na przystanek Borowska-Śliczna i... naprawdę chciałem kupić bilet! Miałem 7 minut do autobusu.. więc nie podejrzewałem że będa problemy... Wybieram (1) wrzucam pieniądze... a automat... wypluwa mi tę pięciozłotówkę i mówi że za duża kwota i ze on tego nei chce.. :( :( :( No cóż.. może jednak Pan kierowca mi sprzeda. "Jeden bilet ulgowy,
proszę!" - mówię do kierowcy... Odburknął: "Na następnym przystanku..." (Naprawdę nie rozumiem co szkodzi ludziom być miłym dla innych osob, które nic im złego w zyciu nie zrobiły!). Na przystaknu mówię raz jeszcze, że ulgowy.. i kładę pieniążki... Pan kierowca jednak krzyknął, że "tylko drobne koleżko, musisz mieć odliczone...". No tak, tylko, że gdybym miał drobne to przecież kupiłbym w tej głupiej, czerwonej maszynie. I na pewno Pan nie mógł wydac mi dwóch dwuzłotówek (połozyłem mu 5zł i 20 gr!)... na pewno ich nie miał! Na pewno!
Cóż mi pozostało.. musiałem znów na gapę jechać... ale, że było mi z tym niedobrze (wyrzuty sumienia, te sprawy...) wysiadłem na przystanku "Dworzc PKP". "Tam tramwaje jeżdzą co chwilę, więc kupię bilet i bedzie spoksik!". Wysiadłem i ide na przystanek... tam, znajomy już automat WYDAJĄCY resztę... Już... już podchodzę do niego z moją pięciozłotówką... i słysze nagle, niczym z nieba, głos: "Nie radzę". To powiedział Pan stojący tuz przy automacie... "Nie radzę, przed połknął pieniądze jakiejś kobiecie".
Hmm...co lepiej, mieć 5 złotówkę i nie mieć biletu, czy nie mieć biletu i nie mieć 5 złotówki?
Za radą Pana (sam bym na to wpadł, po chwili), poszedłem do automatu stojącego na innym przystanku, na tym samym skrzyzowaniu.
Ale cos jednak chciało, żebym dzisiaj nie kupił biletu (może, gdybym go kupił, to ktoś by umarł, czy jak? A może kupiony wczoraj bilet jednozłotowy na tramwaj Baby Jagi jest jakimś magicznym biletem, działającym już na zawsze???)
Podchodze do automatu... a tam... ERROR. No kurde... jak! Dlaczego! Jak to możliwe! ERROR:
...
Straciłem nadzieję... zostałem gapowiczem!! :(
Komentarze do wpisu
"2008-12-07 Wpis 167 - Test w MENSA, czyli o tym...":
07 grudnia 2008, 20:31:42
Niezła hsitoria, prawie jak z moimi porannymi podróżami autobusem PKS Włocławek ;). Złośliwośc rzeczy martwych ;)
07 grudnia 2008, 20:33:46
Ja tam dzisiaj korzystałem z tego automatu dwa razy i kasy nie zeżarł ;)
07 grudnia 2008, 21:39:25
Można kupić bilet w automacie niewydającym reszty za 5 zł, wystarczy kupić bilety hurtowo, np. dwa zwykłe po 2,40 + dopłatówka 20 gr, sam czasem tak robię :)
07 grudnia 2008, 23:04:49
@Akira, ja tam nie wiem czy on żarł te pieniądze czy nie… po prostu tak mi powiedział koleś... ale wyszedłbym na idiotę, gdybym, mimo, że mnie ostrzegł, wrzucił 5 złotówkę, i ją stracił... :/
@Winhelp chodzi Ci o to, żeby 4 razy wcisnąć (1), i kupić za 5 zł 4 bilety? wychodzi po 1,25zł za każdy… Yyy…nie stać mnie na to :P (po za tym ja chcialem tylko jeden bilet kupic, choc pewnie i tak sie kiedys przydalyby)
14 stycznia 2009, 15:49:34
Karol Ty to powinieneś książki pisać z takimi przygodami… :) Moze „RONDO”? ;)
Dodaj komentarz: