Skype Me™! | XMPP: Dostępność na GTalk Status w sieci Jabber/XMPP „...na zawsze pozostaniesz w naszych sercach...”
Maxthon Browser
Zaloguj się

2008-10-31 Wpis 159 - Google Images: Halloween

Level: 0 | Time: 10:47:42 | Date: 31 października, 2008
Z okazji Halloween:


In: Google, img | 11 komentarzy

2008-10-16 Wpis 158 - Ubuntu 8.10 i GIMP 2.6 czyli wykład Linux Dla Grafika

Level: 0 | Time: 22:04:55 | Date: 30 października, 2008
Czwartek.
Ostatni dzień tygodnia.
Teraz już 3 dni wolnego... 3 dni weekendu... ale chyba znowu smutnego...
W końcu jutro Halloween a pojutrze Dzień Zmarłych :( :(

Dzisiaj jak to w czwartki parzyste bywa - tylko 6 godzin zajęć...
Brr... Logika Wykład... na którym nasz wspaniały wykładowca (oczywiście ironia) nie umiał wyrażać tego co wyrazić chciał, w sposób dla nas - studentów - słyszalny... Dlatego też trzeba mu było zwrócić uwagę, choć i tak niewiele to dało... Potem Organizacja Systemów Komputerowych... czyli dla większości czas spędzony na lekturze czegokolwiek lub bawienia się laptopem 15" (w tym zamiennie przeglądarką IE/Firefox, IM typu GG/AQQ na WinXP/Vista...) a dla mniejszej wiekszości (w tym dla mnie)... czas spędzony na lekturze czegokolwiek i bawienia się komórką... tudzież pstrykaniem zdjęć zmieniającym się co kilka minut slajdom z wykładu numer 5.

Dopiero potem zaczęło się robić ciekawie... Laboratorium z fizyki...czyli o dziwo jak ostatnio zauważam jeden z moich ulubionych przedmiotów tuż za Wykładami/Laboratoriami/Ćwiczeniami z Podstaw Programowania ... (jak rozróżniam te bardziej ulubione od tych mniej ulubionych? Na tych bardziej ulubionych ani nie śpię ani nie mam palpitacji serca przy przechodzeniu do następnego zadania).
Na laboratorium rozpierała mnie duma, gdyż dzisiaj o 4:50 w nocy skończyłem (juz tak na kokardkę) pisać Sprawozdanie z Fizyki...po Angielsku! :D Razem z Agnieszką odwaliliśmy kawał dobrej roboty - to trzeba przyznać... choć niewątpliwie ja napracowałem się więcej... aczkolwiek... bez Agnieszki struktura matematyczna w ogóle by pewnie nie powstała :)

Całość można widzieć (przez jakiś czas) tutaj: konieckropka.eu/_files/pwr/physics/laboratory/

Co więcej, odbył się dzisiaj wykład "Linux dla grafika" organizowanym przez Akademickie Stowarzyszenie Informatyczne. Poszedłem sam... i... mimo ubogiej publiki... (raptem 20 osób?)... wykład był całkiem całkiem... (nie powiem, że ciekawy, bo ciekawy nie był...ale był całkiem całkiem... ;-)

Opowiedziane było co nieco o Inkscape, Scribusie, Photoshopie... plikach RAW, HDR (ciekawostka!) no i oczywiście o GIMP-ie. Przedstawione fakty o tym znanym przecież od tylu lat programie, skusiły mnie do zainstalowania go (znowu! po tylu latach)... więc może znowu dam mu szansę żeby się mógł do mnie przyzwyczaić (a jest na to szansa, bo wersja 2.6 pozbawiona jest tak irytującej właściwości jak tysiąc przycisków okien GIMPA na pasku zadań! :) Wszystko w jednym oknie i o to chodzi! Zobaczymy.... Ściągnięta i wypalona jest też już płytka z najnowszym (świeżutkim jak byłeczka...bo dzisiejszym...) Ubuntu 8.10.
Sprawdziłem od razu LiveCD tegoż Ubuntu... i hm... Wi-Fi niby działa, ale w sumie to nie wiem... i jakoś tak strasznie pomarańczowo... Sterowniki do GeForce 7600 PRAWIE się ściągnęły same... (prawie robi ponoć jakąś różnicę... nie wiem - na Viście jest to zbyt proste, żebym mógł pamiętać jak instaluje się sterowniki do urządzeń! ;-)
Źle nie jest, więc jak już odzyskam trochę miejsca na dysku (mam nadzieję, ze to kiedyś w końcu nastąpi.... ) to niewątpliwie Ubuntu zagosci na którejś z partycji HDD... Oby tylko nie było tak jak zawsze.... Że ostatnie spojrzenie na Linuxa było równoznaczne z jego pierwszym odpaleniem tuż po zainstalowaniu.... może tym razem będzie inaczej... ;-)
Tymczasem... należy przeinstalować Vistę... Bo głupio tak jakoś.. .dawno jej nie przeinstlowywałem...aż przedwczoraj ;-) A nie ma nic bardziej relaksującego na koniec dnia niż świeżutko zainstalowana Vista Business.

In: linux, studia, Wrocław | 10 komentarzy

2008-10-16 Wpis 157 - "Nosferatu" i "The Lake House"

Level: 0 | Time: 05:00:33 | Date: 18 października, 2008
Nosferatu Dnia 16 października o godzinie 19:10 w Auli Politechniki Wrocławskiej obył się spektakl "Nosferatu"... seans niemego kina uświetniła muzyka grana na zywo przez uczenianych muzyków... Co prawda muzyka wcale nie pasowała do klimatu filmu ani do tego, co na ekranie się odbywało (swoją drogą nie wyobrażam sobie, jaka muzyka w ogóle by pasowała do czegoś takiego)... ale zabawa była przednia. Hm... nie sądzę że reżyser i scenarzysta mieli taki zamiar, ale film 90 lat po nakręceniu naprawdę bawił, co zresztą widać było nie tylko po mnie ale i po samej publiczności (heh, bo jak tu się nie śmiać, kiedy przez 5 minut koleś biega po mieście niosąc ze sobą własną trumnę w której śpi ;-). Montaż, sposób nakręcenia i poziom aktorstwa jest po prostu żenujący... ale to fajnie popatrzeć na coś, co było popularne i znane... coś, czym ludzie się zachwycali kilkadziesiąt lat temu... I za sam fakt, że udało im sie coś takiego nakrecić... wielki pokłon..

Na seans poszedłem z Agnieszką i Jagodą... Kasia mignęła nam gdzieś na sali tuż przed rozpoczęciem, ale niestety nie siedzieliśmy razem (tak, tak...bo przychodząc wcześniej, my załapaliśmy się na miejsca siedzące pierwszej klasy! (L_L)

A dlaczego w ogóle poszliśmy na ten film? Po pierwsze czas w koncu było się gdzieś wyrwać... dosyć już tego trochę smętnego siedzenia... i niekonstruktywnego nic-nierobienia... A miło pójść gdzieś z kimś razem i wspólnie dzielić czas... nawet przy kiepsko nakreconym filmie :-) co chyba zarówno Agnieszka, Jagoda jak i Kasia, moga potwierdzić... :] Żałuję tylko, że żaden z chłopców nie dał się namówić... Ani Bartek, ani Maciek... hm... Maciek był niby usprawiedliwiony... w końcu miał jechać do domu...ale jak się okazało po naszym powrocie... nie pojechał...

Zresztą, w ten oto sposób oglądneliśmy w szóstkę (w siódemkę, jeśli liczyć butelkę wina) film The Lake House z Keanu i Sandrą Bullock. Pomysł padł u Jagody jeszcze przed wyjściem... gdy zauważyłem Keanu na ścianie... właśnie na plakacie tego filmu, który miałem już na dysku od ponad pół roku i jakoś nie było okazji go oglądnąć... Hm... film oprócz tego, że łatwo było na nim zasnąć, to sama fabuła nie jest chyba najlepsza... czy też może raczej najłatwiejsza... A może to ja głupieję z dnai na dzień, bo ciężko mi w sumie zrozumieć ostatnio JAKIKOLWIEK film... Praktycznie żadnej fabuły już nie czaję... No ale mniejsza... Ważne że Keanu i Sandra grali razem... lubię oglądać ich na ekranie... Ale razem... to już w ogóle ;-) Chociaż Speed'a to "Dom nad jeziorem" nie przypominał ani troche... ;-)

Ahh.. Keanu. :P :P :P

In: video | 1 komentarz

RSS

Miniblog

?| Google "on fly" search

Inspirujące, ale na ile przydatne?

Źródło: neowin.net

?| Hide And Seek


Imogen Heap - Hide & Seek

?| Firefox Tab Candy

O Firefoxie - wyjątkowo -
nie negatywnie:

?| Karma...

...is a word. Like "love". A way of saying "what I am here to do."


wakoopa.com
Wakoopa.com - Statystyki używania programów przez konieckropka


Aby zobaczyć kalendarz Zaloguj się

Kategorie

Archiwum

WTF?