Byłem w pracy. Wróciłem godzinę temu.
po tej nocy, mogę oficjalnie odpowiedzieć na pytanie: "co robię w pracy", albo "kim jestem"...
Co robię? - ŚCIEMNIAM!
Kim Jestem? - ŚCIEMNIACZEM!
Wyobraża ktoś sobie co to znaczy NIC NIe ROBIĆ przez bite 11 godzin non-stop?
NIC, KOMPLETNIE NIC! Można się załamać... Przyszliśmy we czwórkę, czyli norma. Adrian (nasz dzisiejszy bossssss, ale nie ten "Adrian - współlokator", tylko "Adrian - współpracownik") poszedł do Office'u i wróciwszy, powiewając kartką, oświadczył nam podstępnym uśmieszkiem, że co następuje: Nie mamy dzisiaj wiele zamówień. Właściwie to nic dzisiaj nie ma do roboty... I powiedzieli mi, że muszę kogoś odesłać... (tu Adrian oczywiście umilkł, a nam każdemu z osobna, tętno troszkę podskoczyło....) Po chwili jednak dodał: Kazali mi odesłać wszystkich z agencji, a zostawić sobie czwórkę... (Ah, nas jest akurat 4! )
Przez pierwszą godzinę... no, może półtora... niby było co robić, aczkolwiek przez całą noc ja nawet nie dotknąłem żadnego zamówienia. Porozwoziłem więc to tu, to tam... na swoje miejsca... i tyle... Potem trochę posprzątaliśmy... i nic....nic...nic...
Wpadłem na pomysł i wyciągnąłem komórkę :] Mój Sony Ericsson K510i może nie jest mistrzostwem z wysokich półek, ale swoje potrafi! Java Google Gmail i sprawdzamy konto... oho :D Email od Attyli, któremu wczoraj w nocy wysłałem zyczenia wielkanocne :D Odpisałem, co zajęło mi na szczęście troche czasu... potem Adolfik wymyślił nam zajęcie na kilkadziesiąt następnych minut...ale we czwórke uwinelismy się z nim w minut kilkanaście...
Potem nadeszła pora na zajęcia rozwijające... czyli pół godinne grzebanie w koszu na śmieci w poszukwaniu 128 MB-wej Karty SD Konrada... Nie zrobiłem tego z jakichś moralnych powodów , czy chęci pomocy... po prostu chciałem robić COKOLWIEK! bo perspektywa kolejnych 5 godzin stania i opierania się o sprzęt jeżdzący była nieciekawa.
No cóż..Kartę znalazłem (zobaczymy jak to będzie z tym obiecanym piwem ;), a dalej było już tylko gorzej... staliśmy sobie wszyscy w kółeczku i .... i tyle! Masakra.
Jedyne co dobre, to to, że Adrian i jego dzziewczyna pozwolili mi się pobawić trochę ich iPhonem i IPodem Touch! Co za sprzęt no! Masakra ;( Teraz mam dylemat... czy kupić sobie Sony Ericsson K850i i iPoda 80GB Classic, czy tylko iPhona. Cena za oba wyniesie tyle co sam jeden iPhon. w K850i mamy aparat 5Mpx i wiele ciekawych funkcji, m.in. wysoki stopień współpracy z PC-tami w iPodzie mamy 80 GB, co jest wartością w sam raz... No ale iPhon jest zajebisty! Dzisys... nie wiem ;(
Daniel i Andrea kupili sobie laptopa :D Ahh...bajerancko. Vista im pewnie smiga jak ta lala... a mi nie :( Musę im zaraz nagrać Rush Hour 3 na pendrive'a... Sprzęcik dobry mają, nie powiem :D hehe, zakręceni słowacy. Co ciekawe w emailu Attila tez mi napisał że ma nowego kompa :D I Radek też chce sobie kupić....co za szał :] To przez tą wiosnę chyba (albo przez ten śnieg)
Aaa....Daniel i Andrea opowiedzieli mi o tym jak byli w planetarium u siebie w mieście, na Słowacji....ahh... ja też muszę się wybrać do planetarium... najlepiej w Olsztynie :D:D:D Gwiazdki kochane są :D
±
Komentarze do wpisu
"2008-03-25 Wpis 46 - 12 Godzin Ściemy! / iPhone!":
25 marca 2008, 14:04:26
w gluchy telefon trzeba było zagrac;p hihih albo jakies inne gry;d
25 marca 2008, 14:05:28
No byl pomysl grania w okrety…ale… :)
25 marca 2008, 14:05:58
ale?
25 marca 2008, 14:06:34
no ale nie wyszlo…
Dodaj komentarz: