Dokładnie o północy w skrzynce gmail.com pojawiła się dzisiaj usprawniona, długo oczekiwana przez niektórych funkcja do tej pory niedostępna w Polsce i wielu innych krajach.
Google Voice, bo o niej mowa, dostępna jest już dla wszystkich. Możemy więc teraz prosto ze skrzynki pocztowej wykonywać połączenia głosowe niczym ze Skype, zarówno na telefony stacjonarne jak i komórkowe na całym świecie - co więcej... Właśnie Ty dostałeś od Google całe 10 centów na wykonanie swoich pierwszych połączeń. Ależ rozrzutny ten wujek Google!
Cieszysz się?
Jak to wygląda? Zobaczmy:
Okno przypominające wyświetlacz (z którego łatwo można wybrać prefiks dowolnego kraju i/lub wpisać numer ręcznie) oraz wirtualna klawiatura telefonu pojawia się po kliknięciu na dostępny kontakt "Call phone" w okienku czata. Można je zminimalizować tak samo jak okienko "Tasks", które zawsze znajduje się w dolnym prawym rogu wyświetlanej strony gmail.com.
Do działania wymagana jest tylko instalacja wtyczki do przeglądarki google.com/chat/voice/.
U mnie jednak jej instalacja nie powiodła się sukcesem:
Nie mogę więc skorzystać na razie z promocyjnej oferty darmowych rozmów telefonicznych do USA i Kanady do końca 2010 roku. A, trzeba przyznać, jest ona interesująca. Co więcej... ceny do innych krajów duże nie są - chociaż - rewelacji nie ma.
W sumie Polska nie wypada słabo jeśli chodzi o ofertę cenową. Kraje egzotyczne są zazwyczaj kilkukrotnie droższe, szczególnie jeśli chodzi o stacjonarne. Nawet Wielka Brytania ma połączenia na komórki o 1¢ droższe od połączeń do polskich sieci.
Wspomniana oferta - rozmowy telefoniczne na numery w USA i Kanadzie - są do końca roku bezpłatne.
Cóż... Pozwolić Amerykanom i Kanadyjczykom przez 127 dni dzwonić do siebie za darmo to - jak zawsze - świetna zagrywka ze strony Google, żeby rozkochać użytkowników w swojej usłudze, która - już teraz widać - będzie przynosiła im krociowe zyski.
Śmiem twierdzić, że na równi z zyskami wyświetlania reklam Google AdWords, które stanowią póki co ponad 90% wszelkich przychodów firmy z Mountain View. Brawo. Brawo. Brawo.
Spójrzmy jednak na kilka detali, takich jak wyświetlacz i klawiatura naszego wirtualnego gmailowego telefonu. Po wpisaniu w "wyświetlacz" dowolnego ciągu znaków zaczyna się wyszukiwanie. Oczywiście grzebiemy w kontaktach. Google sprawdzi wszystkie numery telefonów znajomych/współpracowników jakie mamy zapisane na contacts.google.com a jeśli wpiszemy imię lub nazwisko, podpowie oczywiście numery według tych danych:
Jeśli wybrany kontakt ma zapisany numer z prefiksem, oczywiście Google Voice sam zmieni prefiks z bieżącego, na prefiks kraju, który jest zapisany w numerze. Nie wyświetli się więc nam nigdy nic w stylu +44 +48 600 123 456.
Jak widać powyżej mamy już w końcu dostęp do ekranu Google Voice niewiele różniącego się od tego, którym zarządzamy kontaktami. Po lewej historia, rozmowy oznaczone gwiazdką, kosz, link do Kontaktów (niedawno zresztą przebudowanych pod względem designu i logiki, o czym również na końcu wpisu).
Do tego pokazuje się nam balans, czyli początkowo prezencik: $0,10 które możemy wykorzystać na rozmowy do kogokolwiek. No i oczywiście zachęta do zasilenie konta.
Płatności realizowane są w systemie Google Checkout kartami m.in.Visa i MasterCard. A możliwość wysokości zasilenia jest tylko jedna - zasilasz albo $10 dolarami, albo w ogóle. Spryciarze Ci marketingowcy... oj spryciarze.
Dodam, że w Gmail'owych Labs'ach można włączyć Google Voice player odtwarzający nam rozmowy, które ktoś, niedodzwoniwszy się do nas, zostawił nam wiadomość na Google Voice'owej sekretarce.
BTW, dopiero dzisiaj zauważyłem, że interfejs Gmaila na Google Apps NIE PRZESZEDŁ żadnego liftingu, tak jak to miało miejsce ze zwykłym Gmailem. Dziwne! Stare Kontakty, stare przyciski, stary link "Compose mail"... wszystko stare... huh. Call phone też nie ma. OCB?
No i mamy wynik naszej zabawy. Rozwiązanie przyszło wczoraj - zgodnie z harmonogramem - o godzinie 19:29:17 bo właśnie wtedy kończyła się aukcja na allegro. Przypomnę - sprzedawana była bardzo popularna i kontrowersyjna swoimi czasy domena gmail.pl.
Domena gmail.pl została kupiona za 119 400 zł przez użytkownika który ma ponad 250 punktów i - co interesujące, ma przy swoim nicku teczkę .
Ikonka teczki oznacza, że Sprzedający jest użytkownikiem konta Firma, czyli zarejestrowanym przedsiębiorcą.
Jak myślicie... czyżby to Google kupiło sobie domenę za bezcen? A jeśli nie to jaka firma chciałaby kupić tego typu domenę? "Firma widmo" która będzie wyłudzać pieniążki od niedoinformowanych użytkowników?
Where are we?
What the hell is going on?
The dust has only just begun to fall
Crop circles in the carpet
Sinking feeling
Spin me round again
And rub my eyes,
This can't be happening
When busy streets a mess with people
Would stop to hold their heads - heavy
Oily marks appear on walls
Where pleasure moments hung before
The takeover,
The sweeping insensitivity of this still life
Hide and seek
Trains and sewing machines
All those years
They were here first
Oily marks appear on walls
Where pleasure moments hung before
The takeover,
The sweeping insensitivity of this still life
Hide and seek
Hide and seek
Trains and sewing machines
All those years
They were here first